395px

Fiestas

Coma

Święta

Nie do wiary jak cudnie
Zapowiada się wrzesień.
Owocowe święta
Niestosownych uniesień.
Nie widzę przeszkód
By zanurzyć się w kroplach,
Malinowej poświaty
O zachodzie słońca.

Myśli niespokojne
Zataczają się po głowie
W upojeniu.
Nic nie musze wiedzieć
Roztopiłem się bezmyślnie
W otoczeniu.

Boję się
Niepojęta moc,
Zachwyciło mnie
Samo Zło.
Nie wiem jak
Wypowiedzieć to
Zachwyciło mnie
Samo zło.

Naładowany nieznośnie
Całą noc nie spałem,
Skąd się bierze tyle
Pozytywnych emocji.
Skurwiele z podwórka
Znowu za mną wołali
Ty debilu, idioto

Ale w oczy się boją.

Dzieje się coś złego
Nie rozumiem tylko
Czemu tak mi dobrze?
Natężenie oddalenia
W każdym z nas
Kształtuje formy
Zwyrodnienia.

Boję się
Niepojęta moc,
Zachwyciło mnie
Samo Zło.
Nie wiem jak
Wypowiedzieć to
Zachwyciło mnie
Samo zło

Fiestas

No lo puedo creer qué maravilla
Se anuncia septiembre.
Las fiestas de frutas
De emociones inapropiadas.
No veo obstáculos
Para sumergirme en gotas,
De la puesta de sol
De frambuesa.

Pensamientos inquietos
Giran en la cabeza
En éxtasis.
No necesito saber nada
Me derrito sin pensar
En el entorno.

Temo
El poder incomprensible,
Me encantó
El mal mismo.
No sé cómo
Expresarlo
Me encantó
El mal mismo.

Cargado insoportablemente
No dormí en toda la noche,
De dónde vienen tantas
Emociones positivas.
Malditos del barrio
Otra vez me llamaron
¡Tú imbécil, idiota!

Pero temen mirarme a los ojos.

Algo malo está pasando
Solo no entiendo
¿Por qué me siento tan bien?
La intensidad de la distancia
En cada uno de nosotros
Da forma
A la degeneración.

Temo
El poder incomprensible,
Me encantó
El mal mismo.
No sé cómo
Expresarlo
Me encantó
El mal mismo.

Escrita por: Piotr Roguc Rogucki