395px

Marymoncki Dżon

Elektryczne Gitary

Marymoncki Dżon

Kiedy Żoliborz kładzie się spać
I znów do ryła trzeba coś wlać,
On bierze siatkę w Marlboro kolor,
Wsiada w taryfę, bo jest szeryfem

I do nocnego kroki swe mierzy;
Nerwy go biorą, że jest nieświeży.
Kupuje flaszkę, siada na ławce,
Prostuje grymas, poprawia czkawkę.

To on, to on, to on, szczękoblaszakowiec Dżon,
To on, to on, to on, to marymoncki Dżon.

To on, to on, to on, szczękoblaszakowiec Dżon,
To on, to on, to on, to marymoncki Dżon.

Jedna go kocha, bo jak szaleniec
Sprowadza towar najlepszy z Niemiec.
Druga uwielbia go okrutnie,
Bo dał jej czadu w motelu w Kutnie,
A trzecia żona strasznie płakała;
Nie ma już Dżona, cześć mu i chwała
I nie otworzy już blaszanej szczęki;
Stracony Dżony z rosyjskiej ręki

To on, to on, to on, szczękoblaszakowiec Dżon,
To on, to on, to on, to marymoncki Dżon.

I straszna plotka pod halą hula,
W dymie petardnic rozbłyska po niebie.
Nie handluj nigdy cudzesami,
Palenie lub zdrowie należy do ciebie.

To on, to on, to on, szczękoblaszakowiec Dżon,
To on, to on, to on, to marymoncki Dżon.

Marymoncki Dżon

Cuando el sol se pone en Żoliborz
Y hay que echar algo en la boca de nuevo,
Él agarra una red de color Marlboro,
Se sube al tranvía porque es el sheriff.

Y hacia el club nocturno se dirige;
Los nervios lo invaden porque está cansado.
Compra una botella, se sienta en el banco,
Endereza su mueca, se quita el hipo.

Es él, es él, es él, el mordedor de mandíbulas Dżon,
Es él, es él, es él, es el Marymoncki Dżon.

Es él, es él, es él, el mordedor de mandíbulas Dżon,
Es él, es él, es él, es el Marymoncki Dżon.

Una lo ama, como un loco
Trae la mejor mercancía de Alemania.
Otra lo adora cruelmente,
Porque le dio emoción en un motel en Kutno,
Y la tercera esposa lloraba desconsolada;
Ya no está Dżon, adiós y gloria a él
Y no abrirá más su mandíbula de hojalata;
Perdido Dżon de la mano rusa.

Es él, es él, es él, el mordedor de mandíbulas Dżon,
Es él, es él, es él, es el Marymoncki Dżon.

Y un terrible rumor se propaga bajo el techo,
En el humo de los petardos brilla en el cielo.
Nunca comercies con lo ajeno,
Fumar o la salud te pertenecen a ti.

Es él, es él, es él, el mordedor de mandíbulas Dżon,
Es él, es él, es él, es el Marymoncki Dżon.

Escrita por: Krzysztof Bie