Taczi Tacz
Śpiewam wciąż tę samą piosenkę
Sen na jawie ma kochanka twarz
Czekam choć nic o tobie nie wiem
Taczi taczi taczi tacz
Przyjdź do mnie kiedy tylko chcesz
Ktoś do miłości dodał grzech
Niech jutro martwi się o siebie
Miłość jest zawsze wybawieniem
Zaklinam godziny by nie umierały
Sen na jawie ma kochanka twarz
Czekam choć nic o tobie nie wiem
Taczi taczi taczi tacz
Czekam życie to długie czekanie
Czas kradnie myśli i walczy o duszę
Cichy reżyser bez kości i ciała
Tańczę na linie by się mną zachwycił
Lecz widzę w twoich oczach strach
Nie chcę otwierać znanych szaf
Odchodzę naga całkiem naga
Wolna i naga jak przelotny ptak
Taczi Tacz
Sigo cantando la misma canción
El sueño en vigilia tiene el rostro de un amante
Espero aunque no sé nada de ti
Taczi taczi taczi tacz
Ven a mí cuando quieras
Alguien le agregó pecado al amor
Que mañana se preocupe por sí mismo
El amor siempre es una salvación
Ruego a las horas que no mueran
El sueño en vigilia tiene el rostro de un amante
Espero aunque no sé nada de ti
Taczi taczi taczi tacz
Espero, la vida es una larga espera
El tiempo roba pensamientos y lucha por el alma
Un director silencioso sin huesos ni cuerpo
Bailo en la cuerda floja para que se maraville de mí
Pero veo miedo en tus ojos
No quiero abrir armarios conocidos
Me voy desnuda, completamente desnuda
Libre y desnuda como un ave pasajera
Escrita por: Marek Jackowski, Kora