395px

Patointeligencia

Mata (Polônia)

Patointeligencja

Mój ziomo w 1 LO zjarał Amsterdam pierwszego września
Po to, by nauczycielka myślała, że tak już ten ma z natury
No i do matury mówił jej, że to alergia
Mój ziomo miał piersiówę, którą uzupełniał
W termosie trzymał wódę i ściemniał profesorom, że to herba
Dom-szkoła w złotówie, dom-szkoła w Uberkach
Mój ziomo z mym ziomem za pieniądze starych
Na białych tych szkołach pykali w pokerka
Mój ziomo coś wygrał, mój ziomo coś przegrał
Mój ziomo z mym ziomem walili wiaderka
Na piętnastkach no i dwudziestkach
I wiosna za budą, a zimą, gdy zimno na dworze, to kitrali się po łazienkach
Mój ziomo miał Supreme, mój ziomo miał Bape'a
Mój ziomo na uro dostał te kluczyki od Merca
Na czarno Ukry sprzątały mu penthouse
Mój ziomo chciał wypłatę starego przećpać
Nie pykło, bo była tak wielka
Że dużo prędzej by tu kopnął w kalendarz (ej)
Mój ziom się powiesił w Sylwestra
A ciągle pamiętam, jak kradliśmy te flaszki z Kerfa
I jak je piliśmy na hejnał o 8:20
I tak najebani na przerwach, bez przerwy (oh)
I tak najebani na przerwach, bez przerwy
I tak najebani na lekcjach, my to patointeligencja

My to! My to!
Patointeligencja (my to!)
Patointeligencja (my to!)
Patointeligencja (my to!)
Patointeligencja (my to!)
Patointeligencja (my to!)
Patointeligencja (my to!)
Patointeligencja

Mój ziomo walił herę słuchając Kazika
Centralny, menele, rodzice i szpital
Ojciec był maklerem, a mama lawyerem
I grube portfele, co chudły wraz z nim na odwykach
Mój ziomo znajomej podawał kutasa
W kiblu dla inwalidów w Złotych Tarasach
Mój ziomo w prywatnym gimnazjum koleżance z ławki spłodził dzieciaka
A rok wcześniej na przyrce cała nasza klasa
Śmiała się z pipki, jajowodów, plemników, pochwy i siusiaka (ha, ha)
Mój ziomo walił te dopy, mój ziomo nie umiał się uczyć bez koki
I skończył, jak miał tu trzynaście tych wiosen
I kurwa nie powiem, czy życie, czy nosy
Mój ziomo podpierdalał Xany od mamy z szafki z lekami
Nie dali mu stypendium, no bo go złapali, jak latał naćpany
Po jednym z offowych festivali
Mój ziomo miał zawsze ten czerwony pasek
I zawsze miał czerwone gały
Mój ziomo z mym ziomem koleżankę z klasy
Na wyjeździe szkolnym w dwa baty jebali
Mój ziom na odwagę pierdolnął trzy piwka
W pubie, w Londynie przed interview na Kingsa
Mój ziomo się dostał na Oxford
A całe liceum raz pigwa, raz wiśnia, raz czysta
Mój ziomo w Toyocie Corolli woził tu te parę baseballi i kryształ
I kazał mi zmienić w tym tekście markę swego auta
Żeby przed starymi tu nie było przypsa
Mój ziomo bandyta, mój ziomo zoofil, mój ziomo artysta
Mój ziomo pedofil, mój ziomo nekrofil, mój ziom intelektualista
My to patointeligencja

My to! My to!
Patointeligencja (my to!)
Patointeligencja (my to!)
Patointeligencja (my to!)
Patointeligencja (my to!)
Patointeligencja (my to!)
Patointeligencja (my to!)
Patointeligencja

My to patointeligencja, katolickie przedszkola, strzeżone osiedla
Kurator angielski i gegra, kurator, dilerka dla sportu, nie po to, by przetrwać
Szkoła, korty, dodatkowe zajęcia, korki, butelki i elki na zdjęciach
Harnaś, perełka w plenerkach, rzucamy chujami i nie jemy mięsa
Dobrze wychowani, wciągana jest kreska w bawełnianych sweterkach (o)
My to patointeligencja
My to patointeligencja
W wakacje pod palmą albo na językowych campach
Opener w Sopocie i emka w apartamentach
Przy nakryciu co święta łosoś, jazzowa kolęda, srebrna choinka, podłoga w prezentach
Zacząłem tu robić te rapy, bo miałem już kurwa tak dość tego ciepła i piękna
Zacząłem tu robić te rapy, bo miałem już dość tego piękna i ciepła
A nigdy nie chciałem być biały i zawsze tu chciałem być gangsta
I zawsze tu chciałem być z bloków i zawsze tu chciałem być z getta
I pierdolę mamę i tatę za te rododendrony, jacuzzi, trzy piętra
Zacząłem tu robić te rapy, bo miałem już dość tego piękna i ciepła
A nigdy nie chciałem być biały i zawsze tu chciałem być gangsta
I zawsze tu chciałem być z bloków i zawsze tu chciałem być z getta
I pierdolę mamę i tatę za to, że oddaliby mi nerki, wątroby i serca
My to patointeligencja

Patointeligencia

Mi compa en el primer año de secundaria se fumó Amsterdam el primero de septiembre
Para que la maestra pensara que así era de naturaleza
Y hasta en el examen final le dijo que era alergia
Mi compa tenía pechonalidad que complementaba
En el termo llevaba agua y le mentía a los profes que era hierba
Casa-escuela en Złotów, casa-escuela en Uberkach
Mi compa con mi compa por dinero antiguo
En esas escuelas blancas jugaban al póker
Mi compa ganaba algo, mi compa perdía algo
Mi compa con mi compa se echaban cubetazos
En los quince y veinte pesos
Y en primavera detrás del cobertizo, y en invierno, cuando hacía frío afuera, se escondían en los baños
Mi compa tenía Supreme, mi compa tenía Bape
Mi compa en la fiesta recibió las llaves de un Merca
En secreto, las Ukry le limpiaban el penthouse
Mi compa quería estafar a su viejo para sacarle plata
No funcionó, porque era tan grande
Que mucho antes hubiera pateado el calendario (ey)
Mi compa se ahorcó en Año Nuevo
Y aún recuerdo cómo robábamos esas botellas de Kerf
Y cómo las bebíamos a las 8:20
Y tan borrachos en los recreos, sin parar (oh)
Y tan borrachos en los recreos, sin parar
Y tan borrachos en las clases, nosotros somos la patointeligencia

¡Nosotros! ¡Nosotros!
Patointeligencia (nosotros)
Patointeligencia (nosotros)
Patointeligencia (nosotros)
Patointeligencia (nosotros)
Patointeligencia (nosotros)
Patointeligencia (nosotros)
Patointeligencia

Mi compa fumaba hierba escuchando a Kazik
Central, vagabundos, padres y hospital
El padre era corredor de bolsa, la madre abogada
Y billeteras gordas que adelgazaban con él en rehabilitación
Mi compa le ofreció su miembro a una conocida
En el baño para discapacitados en Złote Tarasy
Mi compa en la escuela privada le hizo un hijo a una compañera de pupitre
Y un año antes en biología toda nuestra clase
Se reía de los genitales, los espermatozoides, los óvulos, la vagina y el pene (ja, ja)
Mi compa se drogaba, mi compa no podía estudiar sin cocaína
Y terminó, cuando tenía trece primaveras
Y mierda, no diré si vida o narices
Mi compa robaba Xanax de la caja de medicamentos de su mamá
No le dieron beca, porque lo atraparon volando drogado
Después de uno de los festivales oficiales
Mi compa siempre llevaba ese cinturón rojo
Y siempre tenía ojos rojos
Mi compa con mi compa se cogieron a una compañera de clase
En el viaje escolar se echaron dos polvos
Mi compa por valentía se tomó tres cervezas
En el pub, en Londres antes de la entrevista en Kings
Mi compa entró a Oxford
Y todo el bachillerato una vez pera, una vez cereza, una vez pura
Mi compa en un Toyota Corolla llevaba unos cuantos bates de béisbol y cristal
Y me pidió que cambiara la marca de su auto en este texto
Para que no lo regañaran sus viejos
Mi compa bandido, mi compa zoofílico, mi compa artista
Mi compa pedófilo, mi compa necrófilo, mi compa intelectual
Nosotros somos la patointeligencia

¡Nosotros! ¡Nosotros!
Patointeligencia (nosotros)
Patointeligencia (nosotros)
Patointeligencia (nosotros)
Patointeligencia (nosotros)
Patointeligencia (nosotros)
Patointeligencia (nosotros)
Patointeligencia

Nosotros somos la patointeligencia, jardines de infantes católicos, barrios vigilados
Curador inglés y gegra, curador, traficante de deportes, no para sobrevivir
Escuela, canchas, clases extra, clases particulares, botellas y abetos en las fotos
Harnaś, joya en las excursiones, lanzamos groserías y no comemos carne
Bien educados, se aspira la raya en suéteres de algodón (oh)
Nosotros somos la patointeligencia
Nosotros somos la patointeligencia
En vacaciones bajo una palmera o en campamentos de idiomas
Opener en Sopot y emka en los apartamentos
En la mesa cada Navidad salmón, villancico de jazz, árbol de plata, piso lleno de regalos
Empecé a hacer rap aquí, porque ya estaba harto de tanta belleza y calor
Empecé a hacer rap aquí, porque ya estaba harto de tanta belleza y calor
Y nunca quise ser blanco y siempre quise ser gangsta aquí
Y siempre quise ser de los bloques y siempre quise ser de la favela
Y a la mierda mamá y papá por esas azaleas, jacuzzis, tres pisos
Empecé a hacer rap aquí, porque ya estaba harto de tanta belleza y calor
Y nunca quise ser blanco y siempre quise ser gangsta aquí
Y siempre quise ser de los bloques y siempre quise ser de la favela
Y a la mierda mamá y papá por haberme donado riñones, hígado y corazón
Nosotros somos la patointeligencia

Escrita por: