395px

Podwórkowa Kalkomania

Urszula

Kalkomania
Opalenizna wolno blednie
Listy pełne są chmur
Kalkomania
Kolejna kartka spada sennie
Z kalendarza bez słów

Weź stąd mnie
Choć jedno życie mam
Dam Ci je
Za bilet stąd do gwiazd

Kalkomania, pomiędzy dniami kamieniami
Diament nie rodzi się
Chłopcy z Marsa, znów odwołali lądowanie
Kosmos nie porwie mnie

Lustro zbić
Może coś stanie się
Nic lub nic
Nie chce mi już się chcieć

Za moim oknem
Podwórko moknie hula rdza
Pod wodą cała
Kredowobiała w klasy gra

Kalkomania, za oknem połamana lalka
Płacze dobrze jej tak
Kalkomania, złamane skrzydło wlecze drogą
Bliżej nieznany ptak

Lustro zbić
Może coś zmieni się?
Nic lub nic
Nie chce mi już się chcieć

Kalkomania, w piwnicy rzeźbią dzieci śmieci
Ten sam numer od lat
Kalkomania, dziękuję ciągle jakoś leci
W Ułan Bator bez zmian

Weź stąd mnie
Choć jedno życie mam
Dam Ci je
Za bilet stąd do gwiazd

Za moim oknem
Podwórko moknie hula rdza
Pod wodą cała
Kredowobiała w klasy gra

Kalkomania
Narkomania
Kalkomania
Narkomania

Escrita por: Marek Dutkiewicz