395px

Morimos por la vida

WWO

Umieramy na życie

[Sokół, Jędker]
(Sokół):
Spróbuj sam, to jak gra, żal przerwać.
Gratis dar, promocja, która uzależnia.
Mówię o życiu, bierz, najnowsza wersja.
Masz dużo niewiadomych, dużo też w swoich rękach.
Każdy nie pęka póki się nie wpierdoli
My jesteśmy inni, co innego oni
Raz się urodzisz, z chęci życia się wyzwolić ciężko
Mimo silnej woli i nie wierząc w piekło
Lecisz po bandzie, czy ścinasz łuki bracie
To nie jest gra o przysłowiowe złote gacie
Jadę przez to życie czasem po lewym pasie
Jak się zmęczę, zjadę do boksu na trasie.
Na razie biorę na trzeciego zamulonych.
Daję cynę długimi i klnę w korkach pierdolonych
Życie, a może nie jest grą,
A może to choroba przekazujemy ją z rąk do rąk
No, powiedzmy, kto będzie ostatni, kto był pierwszy
Opcja odpierdol się od moich wierszy.
Życie, życie jest nowelą, która wciąga jak narkotyk
Teraz do tych, co wola siedzieć i patrzeć
Żyć cudzym życiem, jak w kinoteatrze
Popcorn wam w ryj, raz na zawsze.
Ja mam drogi własne pełne różnych przeżyć
Nie błądzić będąc człowiekiem, znaczy nie żyć.
Czasami po dwóch latach widzę to samo miejsce
Znakiem tego znowu zaliczyłem pętlę, bywa.
Kto nie próbuje, nie wygrywa.
Suto wędlin kłaść na chleb i kląć na potęgę
Czy to jest moja dewiza?
Ja mówię: życie jest piękne
Albo przynajmniej takie bywa
Jedna lipa że to życie jest śmiertelne
Umieramy na życie, aby odnaleźć się pośmiertnie

Kleisz? Albo pojmiesz, jak cię wciągnie
Tak jak wciąga kokaina, gdy ją wciągniesz
Kleisz? Albo nie daj Boże pojmiesz.
Daj Boże pojmiesz.
Kleisz? Albo pojmiesz, jak cię wciągnie
Tak jak wciąga kokaina, gdy ją wciągniesz
Kleisz? Albo nie daj Boże pojmiesz.
A może pojmiesz.

(Jędker):
Skoro to stacja przejściowa, warto zbierać plusy
Świat, z którego i tak pozostaną gruzy
Wszyscy narzekamy na braki czasu
Wszyscy umieramy, ale czy od razu?
Obracamy się z powrotem, nie wiem
Zastanowię się potem. Warszawa nie Eden.
Tuż za squatem, z kłopotem, ciągnącym się smogiem
I smrodem, nałogiem i Bogiem
Reguły, oldboje, młodzież jest wrogiem
Ja stoję za naszymi racjami, chłopie.
Futbol na plaży, indyjskie konopie
Nie, że marzy, tylko głośno myśli sobie
Ambasador życia z jego autostrady
Dopalone nitro, złamane zasady

Kleisz? Albo pojmiesz, jak cię wciągnie
Tak jak wciąga kokaina, gdy ją wciągniesz
Kleisz? Albo nie daj Boże pojmiesz.
Daj Boże pojmiesz.
Kleisz? Albo pojmiesz, jak cię wciągnie
Tak jak wciąga kokaina, gdy ją wciągniesz
Kleisz? Albo nie daj Boże pojmiesz.
A może pojmiesz.

Morimos por la vida

Spróbuj sam, es como un juego, joder la pausa.
Gratis regalo, promoción que engancha.
Habla de la vida, toma, la última versión.
Tienes muchas incógnitas, mucho poder en tus manos.
Nadie llora hasta que se mete de lleno.
Somos diferentes, ellos son otra cosa.
Una vez naces, con ganas de liberarte de la vida es difícil.
A pesar de una fuerte voluntad y no creer en el infierno.
Te unes a la banda, o cortas a tu hermano.
Esto no es un juego de los proverbios calzoncillos de oro.
Navegas por la vida a veces por el carril izquierdo.
Cuando te canses, come en el box en la pista.
Por ahora tomo a los terceros lentos.
Maldice con largos dedos y maldice en los putos atascos.
La vida, tal vez no sea un juego,
O tal vez sea una enfermedad que pasamos de mano en mano.
Bueno, digamos, quién será el último, quién fue el primero.
Opción, lárgate de mis versos.
La vida, la vida es una novela que engancha como una droga.
Ahora para aquellos que prefieren sentarse y mirar.
Viven la vida de los demás como en el cine.
Palomitas en sus caras, una vez por siempre.
Yo tengo mi propio camino lleno de diferentes experiencias.
No te preocupes por ser humano, significa no vivir.
A veces después de dos años veo el mismo lugar.
El signo de que volví a caer en el bucle, sucede.
Quien no intenta, no gana.
Abundante embutido en pan y maldiciendo a la potencia.
¿Es esta mi divisa?
Yo digo: la vida es hermosa.
O al menos así es a veces.
Una mierda que la vida es mortal.
Morimos por la vida, para encontrarnos después de la muerte.
¿Entiendes? O entenderás cómo te absorbe.
Como la cocaína, cuando la inhalas.
¿Entiendes? O no quieras entenderlo.
Ojalá entiendas.
¿Entiendes? O entenderás cómo te absorbe.
Como la cocaína, cuando la inhalas.
¿Entiendes? O no quieras entenderlo.
O tal vez entiendas.

(Sokół):
Dado que es una estación de tránsito, vale la pena acumular puntos.
Un mundo del que de todos modos quedarán ruinas.
Todos nos quejamos de la falta de tiempo.
Todos morimos, pero ¿tan pronto?
Volteamos hacia atrás, no sé.
Pensaré en eso después. Varsovia no es Edén.
Aquí detrás del squat, con problemas, con el smog persistente.
Y el hedor, la adicción y Dios.
Reglas, viejos, la juventud es enemiga.
Yo defiendo nuestras razones, amigo.
Fútbol en la playa, marihuana india.
No es que sueñe, solo piensa en voz alta.
Embajador de la vida desde su autopista.
Nitro potenciado, reglas rotas.
¿Entiendes? O entenderás cómo te absorbe.
Como la cocaína, cuando la inhalas.
¿Entiendes? O no quieras entenderlo.
Ojalá entiendas.
¿Entiendes? O entenderás cómo te absorbe.
Como la cocaína, cuando la inhalas.
¿Entiendes? O no quieras entenderlo.
O tal vez entiendas.

Escrita por: