Katowice
Ziemia - to statek!
Lecz ktoś raptem
Po nowe życie, nową chwałę
Odważnie posterował statkiem
Wprost w oko burzy rozszalałej.
Któż z nas na deskach roztańczonych
Nie padał, nie miał mdłości, nie złorzeczył?
Rzadko się trafiał doświadczony,
Który zawrotu głowy nie czuł.
Wtedy,
Wśród wrzawy i zamętu,
Od miotającej się hołoty
Uciekłem na sam dół okrętu,
Żeby nie patrzeć na wymioty.
A był ten dół
Śląską knajpą,
Gdzie jam, nad szklanką nachylony,
Chciał na dno iść nie z całą łajbą,
Lecz sam,
Pijany,
Wyzwolony.
Katowice
La tierra es un barco!
Pero quién de repente
Por una nueva vida, una nueva gloria
Se atreve a navegar el barco
Directo a los ojos de la furiosa tormenta.
¿Cuál de nosotros en las tablas extendidas
No ha caído, no ha sentido náuseas, no ha negado?
Raramente se encuentra uno experimentado,
Que no sienta vértigo.
Entonces,
Entre el bullicio y el caos,
De la fiesta desenfrenada
Escapé al extremo del barco,
Para no ver los vómitos.
Y fue ese extremo
Un bar de Silesia,
Donde yo, inclinado sobre el vaso,
Quería ir al fondo y no salir con la cabeza baja,
Pero solo,
Borracho,
Liberado.