395px

Bakteryja

Happysad

Bakteryja

potargany przez czas i przez miejsce
spoza brudnych szyb paskudny jest świat
matka boska na szczęście
numer poczty dwa siedem siedem dwa

brudnymi ulicami śródmieścia
a policjanci, dziwki i blady strach
farbowani mafiozi z przedmieścia
każdy tutaj taką samą wartość ma

i pewnie gdyby wybrać mógł
wolałby zapalenie płuc, a nie nóż
wycelowany w kark
wszystko byle nie tak

nie tak
bo nie wiadomo skąd zawieje wiatr
nie wiadomo komu dzwony komu wystrzały
nie wiadomo skąd zawieje wiatr
nie wiadomo komu zima komu upały
i tak i tak i tak i tak

potargana przez czas i przez miejsce
na tle białego kitla paskudny jest świat
ze sztandarami na wiejskiej
w tłumie rozwrzeszczanych koleżanek szła

trojka dzieci i mąż na zasiłku
tutaj gdzie każda pora dnia jest zła
ordynus ordynator klepał ją po tyłku
za dekolt wrzucał koniczyny kwiat

no a ona pewnie znosiłaby to wszystko
jeszcze długi czas gdyby nie zatruta igła
bakteryja - wszystko gdyby nie tak

nie tak
bo nie wiadomo skąd zawieje wiatr
nie wiadomo komu dzwony komu wystrzały
i tak nie wiadomo skąd zawieje wiatr
nie wiadomo komu zima komu upały
i tak i tak i tak i tak

i ty tez nie mów nic
no może prócz tego że zależy ci
nie planujmy lat
wszystko byle nie tak

oj nie tak
bo nie wiadomo skąd zawieje wiatr
nie wiadomo komu dzwony komu wystrzały
i tak nie wiadomo skąd zawieje wiatr
nie wiadomo komu zima komu upały (x2)
i tak i tak i tak i tak

Bakteryja

potargado por el tiempo y el lugar
más allá de los sucios cristales, el mundo es asqueroso
la virgen María, por suerte
número de correo dos siete siete dos

por las calles sucias del centro
con policías, prostitutas y un miedo pálido
mafiosos teñidos de los suburbios
todos aquí tienen el mismo valor

y seguramente, si pudiera elegir
preferiría una infección pulmonar en lugar de un cuchillo
apuntando al cuello
todo menos así

así no
porque no se sabe de dónde soplará el viento
no se sabe a quién pertenecen las campanas, a quién los disparos
no se sabe de dónde soplará el viento
no se sabe quién sufre el invierno, quién el calor
así y así y así y así

desgarrada por el tiempo y el lugar
en contraste con el delantal blanco, el mundo es asqueroso
con banderas en la plaza del pueblo
entre un grupo de amigas chillonas caminaba

una madre con tres hijos y un marido en el seguro de desempleo
aquí donde cada momento del día es malo
el jefe de los médicos le daba palmaditas en el trasero
y le lanzaba flores al escote

y ella probablemente lo habría soportado todo
por mucho tiempo si no fuera por la aguja envenenada
bacteria - todo si no fuera así

así no
porque no se sabe de dónde soplará el viento
no se sabe a quién pertenecen las campanas, a quién los disparos
así no se sabe de dónde soplará el viento
no se sabe quién sufre el invierno, quién el calor
así y así y así y así

y tú tampoco digas nada
bueno, tal vez excepto que te importa
no planeemos años
todo menos así

oh no así
porque no se sabe de dónde soplará el viento
no se sabe a quién pertenecen las campanas, a quién los disparos
así no se sabe de dónde soplará el viento
no se sabe quién sufre el invierno, quién el calor (x2)
así y así y así y así

Escrita por: Happysad / Kuba Kawalec