395px

4 Poros

Hey

4 Pory

Pamiętam tylko, że była wtedy wiosna
Wiadomo maj, te sprawy drzewa całe w pąkach
Serce pojemne jak przedwojenna wanna
I pragnienie by ją wypełnić

Uwiodła mnie przepaść jednego spojrzenia
Runęłam w nią rozkładając ramiona
Spadałam całe lato i bym się roztrzaskała
Gdyby nie spadochron z wyrzutów sumienia

Mam czyściutkie sumienie
I bilet pewny do nieba bram

Do wrót normalności zastukałam zimą
Gdzieś w okolicy Bożego Narodzenia
Jestem z powrotem i leżę przy tobie
Czy szczęliwsza? Nie wiem, ja nie wiem

Patrzę na ciebie w nocy, gdy już uśniesz
Kładę się obok, oglądam nas w lustrze
I widzę, i widzę od lat nieprzerwanie
Podróbkę szczęścia z fabryki na Tajwanie

Mam czyściutkie sumienie
I bilet pewny do nieba bram

4 Poros

Recuerdo solo que era primavera
Ya sabes, mayo, los árboles en plena floración
Un corazón tan grande como una bañera de antes de la guerra
Y el deseo de llenarlo

Me sedujo con una sola mirada
Corrí hacia ella abriendo los brazos
Caí todo el verano y me habría destrozado
Si no fuera por el paracaídas de remordimientos

Tengo la conciencia bien limpia
Y un boleto seguro a las puertas del cielo

Llamé a las puertas de la normalidad en invierno
En algún lugar cerca de la Navidad
Estoy de vuelta y descanso a tu lado
¿Más feliz? No lo sé, no lo sé

Te miro por la noche cuando ya estás dormida
Me acuesto a tu lado, nos veo en el espejo
Y veo, y veo desde hace años sin parar
Una imitación de felicidad de fábrica en Taiwán

Tengo la conciencia bien limpia
Y un boleto seguro a las puertas del cielo

Escrita por: Piotr Banach