W weronie
Nad Capuletich i Montekich domem
Spłukane deszczem, poruszone gromem
Łagodne oko błękitu
Patrzy na gruzy nieprzyjaznych grodów
Na wywrócone bramy do ogrodów
I gwiazdę zrzuca ze szczytu
Cyprysy mówią, że to dla Juliety
I dla Romea łza ta z nad planety
Spada i w groby przecieka
A ludzie mówią, i mówią uczenie
Że to nie łzy są, ale że kamienie
I że nikt na nie nie czeka!
En Verona
Sobre las casas de los Capuleto y los Montesco
Lavadas por la lluvia, sacudidas por el trueno
Un suave ojo de azul
Mira los escombros de ciudades hostiles
Las puertas derribadas hacia los jardines
Y una estrella cae desde la cima
Los cipreses dicen que es por Julieta
Y por Romeo, esta lágrima que cae del planeta
Desciende y se filtra en las tumbas
Y la gente dice, y dice con erudición
Que no son lágrimas, sino que son piedras
Y que nadie las está esperando!
Escrita por: Justyna Steczkowska