395px

Amanecer

Justyna Steczkowska

Świt świt

Dobrze jest uchylić nieco drzwi
Kiedy jeszcze cale miasto śpi
By rozproszył najczarniejszych myśli moc
Promień, co ma czarodziejską moc

Niech niedobre myśli, jakie człowiek krył
Więcej mu nie zabierają sił

Dobrze jest odsłonić okna swe
I na oścież pootwierać je
By przechodzień przypadkowy widzieć mógl
Że nie kryje zła sąsiedzki próg

Świt! Świt!
Nowy wstaje dzień!
Złota gwiazda dnia rozprasza nocy cień!
Cudowny Świt! Świt!
Czas misternie tka
Losu wątek na osnowie dnia

Dobrze jest chlebowy rozgrzać piec
I bochenki w nim rumiane piec
Żeby każdy, kto poczuje pierwszy głód
Wiedział jak smakuje chleb i miód

Drżą na rzęsach resztki snu
Usta szepczą: Witaj dniu!
Wszędzie światłości
Więcej, więcej, więcej, więcej
Wiec Opatrzności
Człowiek swe powierza ręce
By służyły jak najdłużej mu

Niebo wartość pracy zna -
W dzieciach nam zapłatę da
Krzyku i śmiechu
Więcej, więcej, więcej, więcej
Ileż pośpiechu
Trzeba, by zdążyły ręce
Przygotować wszystko w ciągu dnia

Blask! Blask! Blask!
To najdoskonalsza z wszystkich łask!
Światło niesie nam
Dzień, co nigdy nie jest taki sam!

Tak, no tak, no tak!
To od Stwórcy dla czlowieka znak
By jasnością tą
Odkryć mógl niepowtarzalność swą!

Dobry dzień się zaczął tu
Zatem witaj dobry dniu!
Ludzi wokoło
Więcej, więcej, więcej, więcej
Wszystkim wesoło
W niebo wyciągają ręce
I śpiewają do utraty tchu

Dzień, rok, wiek!
Trwa nieodwracalny czasu bieg!
Życie krótko trwa!
Nie urońmy żadnej chwili dnia!

Tak, no tak, no tak!
To olśniewający życia znak -
Tam się zaczął świat
Gdzie światłości wiecznej promień padl!

Amanecer

Es bueno entreabrir un poco la puerta
Cuando aún toda la ciudad está dormida
Para que se disipe la más oscura de las ideas
Un rayo que tiene poder mágico

Que los pensamientos oscuros que el hombre guarda
No le quiten más fuerzas

Es bueno abrir las ventanas
Y dejarlas bien abiertas
Para que el transeúnte ocasional pueda ver
Que no oculta mal el umbral del vecino

¡Amanecer! ¡Amanecer!
¡Un nuevo día nace!
¡La estrella dorada del día disipa la sombra de la noche!
¡Maravilloso Amanecer! ¡Amanecer!
El tiempo teje con destreza
El hilo del destino sobre el telar del día

Es bueno calentar el horno de pan
Y hornear los panes dorados
Para que cada uno que sienta el primer hambre
Sepa cómo sabe el pan y la miel

Tiemblan en las pestañas los restos del sueño
Los labios susurran: ¡Hola día!
Por todas partes luz
Más, más, más, más
Así que Providencia
El hombre confía en sus manos
Para que le sirvan el mayor tiempo posible

El cielo conoce el valor del trabajo
En los niños nos da el pago
De gritos y risas
Más, más, más, más
Cuánto apuro
Se necesita para que las manos
Preparar todo en el transcurso del día

¡Brillo! ¡Brillo! ¡Brillo!
¡Es la más perfecta de todas las gracias!
La luz nos trae
Un día que nunca es igual al anterior!

Sí, así es, así es!
Es una señal del Creador para el hombre
Para que con esta claridad
Pueda descubrir su singularidad!

Un buen día ha comenzado aquí
Así que ¡hola buen día!
Gente alrededor
Más, más, más, más
Todos alegres
Extienden las manos al cielo
Y cantan hasta quedarse sin aliento

¡Día, año, siglo!
¡El curso del tiempo es irreversible!
¡La vida dura poco!
¡No perdamos ni un momento del día!

Sí, así es, así es!
Es una señal deslumbrante de la vida
Allí comenzó el mundo
Donde cayó el rayo de la luz eterna!

Escrita por: Justyna Steczkowska