395px

Mostaza Roja

Kabanos

Czerwona Musztarda

Widziałam ich wtedy jak oni szli
Ale nie chcieli zapiąć mi butków
A w ich głowach było coś niemądrego
I jeden pan się potknął i upadł
A drugi próbował mu pomóc wstać
A tamten powiedział, "nie możesz mi pomagać
Bo jak wstanę to będę musiał zapiąć tej małej cholerze butki
Więc wolę leżeć i nie rzucać się w oczy"
Trzeci z nich zignorował wszystkich bo był fujarą
I potoczył się do końca alei, gdzie czekał na niego wielki banan

Gdzieś na warszawskiej pradze
Stoi dziewczynka w chłodzie
Czerwona musztarda na brodzie

Na stopach butki małe
Sznureczki rozwiązane
Czas toczy się we śnie i w wodzie

I zostali tylko ci dwaj, obaj wredni
Z twarzą w betonie próbowali uniknąć nieuniknionego
Bo i tak jak śmigną to długo ich nie będę szukała
I tak stałam sobie - a oni leżeli,
I spływało po nich tysiąc kropel potu
Kropelka do kropelki - łączyły się w tłuste kule,
I wylewały się na beton
Nagle jeden wstał, podszedł do mnie i zawiązał mi butki
"o cholera" powiedziałam, "zepsułeś całą intrygę", a on na to, "to nie jest głupi film, w rzeczywistości smarkulo wszystko się kończy szybko i mało atrakcyjnie."

Gdzieś na warszawskiej pradze
Stoi dziewczynka w chłodzie
Czerwona musztarda na brodzie

Na stopach butki małe
Sznureczki zawiązane
Czas toczy się we śnie i w wodzie

I zawiązał mi palant butki
I się akcja o co zaczepić nie miała
Więc kopnęłam starego idiotę w jaja
I czekałam na nową intrygę
On zawył z bólu, a potem wyraźnie upadł na beton i wyrżnął łbem w kapsel po butelce ten drugi stwierdził, że to jest głupie i wyszedł za planszę, a ja wytarłam czerwoną musztardę na brodzie, bo kretynki z siebie robić dłużej nie będę,
Ale ten co leży będzie, więc mu wklepałam musztardę na brodę
I ochoczo i w ogóle w podskokach śmignęłam za parawan.

Gdzieś na warszawskiej pradze
Leży chłopina w wodzie
Czerwona musztarda na brodzie

Na głowie kapsel wbity
A w kroczu ptaszek zbity
Czas toczy się we śnie i w wodzie
A ja kocham swoją mamę!

Gdzieś na warszawskiej pradze
Stoi dziewczynka w chłodzie
Czerwona musztarda na brodzie

Na stopach butki małe
Sznureczki zawiązane
Czas toczy się we śnie i w wodzie

Mostaza Roja

Vi cómo caminaban
Pero no querían atarme los zapatos
Y en sus cabezas había algo tonto
Y un señor tropezó y cayó
Y otro intentó ayudarlo a levantarse
Y aquel dijo, 'no puedes ayudarme
Porque al levantarme tendré que atarle los zapatos a esa pequeña perra
Así que prefiero quedarme acostado y no llamar la atención'
El tercero los ignoró a todos porque era un idiota
Y rodó hasta el final del callejón, donde lo esperaba un gran plátano

En algún lugar en el barrio de Varsovia
Una niña está de pie en el frío
Con mostaza roja en la barbilla

En sus pies tiene zapatos pequeños
Con los cordones desatados
El tiempo fluye en el cielo y en el agua

Y solo quedaron esos dos, ambos malvados
Con la cara en el concreto intentaban evitar lo inevitable
Porque de todos modos, cuando parpadeen, no los buscaré por mucho tiempo
Y así me quedé allí parada - y ellos yacían,
Y les caían mil gotas de sudor
Gotita a gotita - se unían en bolas grasientas,
Y se derramaban en el concreto
De repente uno se levantó, se acercó a mí y me ató los zapatos
'Demonios' dije, 'arruinaste toda la intriga', y él respondió, 'esto no es una película tonta, en realidad, idiota, todo termina rápido y poco atractivo.'

En algún lugar en el barrio de Varsovia
Una niña está de pie en el frío
Con mostaza roja en la barbilla

En sus pies tiene zapatos pequeños
Con los cordones atados
El tiempo fluye en el cielo y en el agua

Y me ató los zapatos el imbécil
Y la acción de qué enganchar no tenía
Así que le di una patada al viejo idiota en los huevos
Y esperé por una nueva intriga
Él aulló de dolor, y luego claramente cayó al concreto y se golpeó la cabeza en la tapa de la botella, el otro dijo que era estúpido y salió por la puerta, y yo me limpié la mostaza roja de la barbilla, porque no seré una tonta por más tiempo,
Pero el que yacía lo será, así que le unté mostaza en la barbilla
Y alegremente y en general, salté detrás de la pantalla.

En algún lugar en el barrio de Varsovia
Yacía un chico en el agua
Con mostaza roja en la barbilla

Con una tapa clavada en la cabeza
Y un pájaro muerto en la entrepierna
El tiempo fluye en el cielo y en el agua
¡Y amo a mi mamá!

En algún lugar en el barrio de Varsovia
Una niña está de pie en el frío
Con mostaza roja en la barbilla

En sus pies tiene zapatos pequeños
Con los cordones atados
El tiempo fluye en el cielo y en el agua

Escrita por: