395px

Melancolía de Cracovia

Maanam

Krakowski Spleen

Chmury wisz nad miastem
Ciemno i wsta nie mog
Nacigam gbiej kodr
Znikam kul si w sobie
Powietrze lepkie i gste
Wilgo osiada na twarzach
Ptak smtnie siedzi na drzewie
Leniwie pira wygadza

Poranek przechodzi w poudni
Bezwadnie mijaj godziny
Czasem zabrzczy mucha
W sidach pajczyny
A soce wysoko wysoko
wieci pilotom w oczy
Rozgrzewa niestrudzenie
Zimne niebieskie przestrzenie

Czekam na wiatr co rozgoni
Ciemne skbione zasony
Stan wtedy na raz
Ze socem twarz w twarz

Ulice mgami spowite
Ton w lepych kauach
Przez okno patrz znuona
Z tsknot myl o burzy
A soce wysoko wysoko
wieci pilotom w oczy
Rozgrzewa niestrudzenie
Zimne niebieskie przestrzenie

Czekam na wiatr co rozgoni
Ciemne skbione zasony
Stan wtedy na raz
Ze socem twarz w twarz

Melancolía de Cracovia

Chmury cuelgan sobre la ciudad
Es oscuro y no puedo levantarme
Me enredo más en las sábanas
Me escondo en mi caparazón
El aire pegajoso y denso
La humedad se posa en los rostros
Un pájaro tristemente se posa en un árbol
Desenredando perezosamente sus plumas

La mañana se convierte en mediodía
Las horas pasan sin sentido
A veces zumba una mosca
En las esquinas de las telarañas
Y el sol brilla alto, muy alto
Cegando a los pilotos
Calentando incansablemente
Los fríos espacios azules

Espero al viento que disperse
Las oscuras cortinas de lluvia
Y en ese momento de repente
Enfrento al sol cara a cara

Las calles envueltas en niebla
El sonido en los oscuros rincones
Miro por la ventana cansada
Con anhelo, pensando en la tormenta
Y el sol brilla alto, muy alto
Cegando a los pilotos
Calentando incansablemente
Los fríos espacios azules

Espero al viento que disperse
Las oscuras cortinas de lluvia
Y en ese momento de repente
Enfrento al sol cara a cara

Escrita por: