395px

Junio '56

Mezo

Czerwiec '56

Żaden rząd nie może utrzymać się długo przy władzy
Jeżeli będzie się opierał tylko na bagnetach i czołgach

Dziś nie bez przyczyn
Tłum na ulicy krzyczy
W tym kraju robotniczym
Niczym są robotnicy
A władza wdraża przymusem ustrój
Który głównie zraża i sprzyja ubóstwu
Było ich stu, dwustu tysiąc sto tysięcy
I między nimi niewidzialne więzy
Stali na placu Stalina, zdani na siebie
Spontaniczny wydarzeń przebieg
Jeszcze wczoraj strach trzymał ich w ryzach
Strach puścił nadzieję, strach nadzieję zagryzał
Dziś byli społeczeństwem, szli w jednym rzędzie
Nikt nie chciał w swoim kraju czuć się, jak więzień
I nikt się nie wycofał, mimo ofiar
Mimo, że cena tego była wysoka
Ale zbudowano pomnik, który nie zginie
Potomni pytają, kto był temu winien
To ta elita marna
To ta totalitarna władza
Której jedyną siłą jest armia
Wszędzie na całym świecie jest przeszkodą
By mogły rosnąć społeczeństwo i wolne słowo
Bo demokracja może być zasadą
Ale demokracja też może być fasadą
Dziś możemy swobodnie nieść treść
Oddajmy cześć
Poznań pięć sześć

Krew przelana w Poznaniu obciążą wroga
Obciąża wrogie Polsce ośrodki imperialistyczne i reakcyjne podziemie
Które są bezpośrednimi sprawcami zajść

Coś pęka wtedy, gdy rośnie ucisk
I wybucha, kiedy to dotyczy ludzi
Są granice, które mają własny alarm
Tych sygnałów nie zagłuszy żaden hałas
Nie ma planów, które mogą być receptą
Statystyka nie dotyka tego, co jest wewnątrz
Tam nie dociera sonda, aparatu to władzy
Co jak dzika horda bije tak, by zabić
Czasem rośnie napięcie, zaczyna iskrzyć
To zupełnie inny świat, niż ten opisany w Biblii
Szukanie wroga przez największego kata
Gdy dyplomacja pada, zostaje tylko atak
Ten chory system nie zdał egzaminu
Trzeba poczuć wolność, choć na kilka minut
To dławione życie, które nie rozkwita
Słychać tylko serca bicie tych, których to dotyka
Tysiące osób zebranych solidarnie
Prośby, kontra rząd, co wystawia armię
Chodźmy, mamy prawo mieć swoje zdanie
Wielu z tych, co poszło nigdy nie powstanie
Czarny czwartek, czerwiec, miasto Poznań
W pięćdziesiątym szóstym pisała się historia
Teraz jesteśmy wolni, mamy wolny wybór
Wybierajmy godnie, nie przynosząc wstydu

Powtarzamy bowiem raz jeszcze
Nie ostoi się długo żaden rząd i żadna władza
Jeżeli terror i przemoc będą jedynym jej oparciem
W ostatniej stancji bowiem decydował i decyduje nadal człowiek

Junio '56

Ningún gobierno puede mantenerse mucho tiempo en el poder
Si se apoya solo en bayonetas y tanques

Hoy no sin razón
La multitud en la calle grita
En este país obrero
Los trabajadores no valen nada
Y el poder impone a la fuerza un sistema
Que principalmente desanima y favorece la pobreza
Eran cien, doscientos, mil, cien mil
Y entre ellos lazos invisibles
Estaban en la plaza de Stalin, a merced de sí mismos
El curso espontáneo de los acontecimientos
Ayer el miedo los mantenía a raya
El miedo soltó la esperanza, el miedo devoró la esperanza
Hoy eran una sociedad, marchaban en una sola fila
Nadie quería sentirse prisionero en su propio país
Y nadie se echó atrás, a pesar de las víctimas
A pesar de que el precio fue alto
Pero se construyó un monumento que no se borrará
Las generaciones futuras preguntan, ¿quién fue el culpable?
Es esa élite miserable
Es ese poder totalitario
Cuyo único respaldo es el ejército
En todo el mundo es un obstáculo
Para que puedan crecer la sociedad y la libre expresión
Porque la democracia puede ser un principio
Pero la democracia también puede ser una fachada
Hoy podemos llevar libremente el mensaje
Rindamos homenaje
Poznań cinco seis

La sangre derramada en Poznań pesa sobre el enemigo
Pesa sobre los centros imperialistas y reaccionarios que son enemigos de Polonia
Que son los responsables directos de los sucesos

Algo estalla cuando crece la opresión
Y explota cuando afecta a la gente
Hay límites que tienen su propia alarma
Ningún ruido puede ahogar esas señales
No hay planes que puedan ser la solución
La estadística no toca lo que está dentro
Ahí no llega la sonda, el aparato del poder
Que como una horda salvaje golpea para matar
A veces la tensión crece, comienza a chisporrotear
Es un mundo completamente diferente al descrito en la Biblia
Buscando al enemigo por el mayor verdugo
Cuando la diplomacia falla, solo queda el ataque
Este sistema enfermo no pasó la prueba
Hay que sentir la libertad, aunque sea por unos minutos
Es una vida sofocada que no florece
Solo se escucha el latido de los corazones de quienes son afectados
Miles de personas reunidas en solidaridad
Demandas, contra el gobierno que despliega al ejército
Vamos, tenemos derecho a tener nuestra opinión
Muchos de los que fueron nunca volverán
Jueves negro, junio, ciudad de Poznań
En mil novecientos cincuenta y seis se escribió la historia
Ahora somos libres, tenemos libre elección
Elijamos con dignidad, sin traer vergüenza

Repetimos una vez más
Ningún gobierno ni poder se sostendrá por mucho tiempo
Si el terror y la violencia son su único apoyo
En última instancia, porque el hombre fue y sigue siendo quien decide

Escrita por: Mezo, Owal