395px

Guardianes del Fuego

North

Straznicy Ognia (guardians Of Fire)

Blask ognia w ich niemych
Obliczach się odbija
Wiruje na twarzach
Jakby z kamienia
Dziesi±tki ognisk w dolinie
Setki wojów w ciszy
Wyczekuj±cych, gotowych

Pod niebem ptak
Czujny, drapieżny
Mordu i żeru spragniony

Tak armia siedzi
I rogów sygnału czeka
By powstać i ruszyć, krew przelać
Gdy miecz zatopisz
We wrogim ciele
Gotowi na ¶mierć
Choć bliskich maj±
Gotowi na ¶mierć
Choć bliskich maj±

I cóż, że oni płacz±
Gdy potrzeba każe
Gdy potrzeba woła

W dolinę zeszli i tak czekaj±
Dzisiejszej nocy ich matk± ¦mierć
Ona zabierze z sob± wielu z nich

W pochodni blasku
W ognistym deszczu

Dzisiejszej nocy
Ich los dopełni się
Czy tu zostan±
Czy też powróc± do rodzin swych?
Ona tylko to wie
Ich pani i matka
Na tę strasznie długa noc

Księżyc zza kłębów
Chmur czarnych
Spogl±da w dolinę
Pozdrawia ¶wiatłem swym
Tych co id± gin±ć i nie¶ć ¶mierć
Gdy zagraj± rogi i pójd± w bój
By przelać wroga i swoja krew

W pochodni blasku
W ognistym deszczu

A wilki wyj±, a wrony kracz±
Wojów twarze zastygłe wci±ż
A ogień tańczy w obliczach ich
A bliscy płacz± i...

W pochodni blasku
W ognistym deszczu

Przybyli konni przynosz±c wie¶ci
Zagrały rogi i podniósł się gwar
Tam nieprzyjaciel już schodzi ze wzgórz
Powstali wszyscy jak jeden m±ż
I zakrzyknęli do wtóru bębnów i tr±b:
-Po krew, za krew, bo ona życiem jest
-Po ¶mierć, na ¶mierć, bo ona tylko prawd± jest

W odpowiedzi usłyszeli
Wilków wycie i dziki ¶miech
Powietrze zgęstniało i zamilkł nawet wiatr

W pochodni blasku i deszczu ognia...

Guardianes del Fuego

El resplandor del fuego en sus rostros mudos
Se refleja
Gira en los rostros
Como si fueran de piedra
Decenas de fogatas en el valle
Cientos de guerreros en silencio
Esperando, listos

Bajo el cielo el ave
Atenta, depredadora
Ávida de muerte y festín

Así el ejército espera
Y los cuernos del llamado aguardan
Para levantarse y avanzar, derramar sangre
Cuando hundas la espada
En el cuerpo enemigo
Listos para la muerte
Aunque tengan seres queridos
Listos para la muerte
Aunque tengan seres queridos

Y qué importa que lloren
Cuando la necesidad lo exige
Cuando el deber llama

Descendieron al valle y así esperan
La muerte de su madre esta noche
Ella se llevará consigo a muchos de ellos

En el resplandor de las antorchas
En la lluvia de fuego

Esta noche
Se cumplirá su destino
¿Permanecerán aquí?
¿O regresarán a sus familias?
Solo ella lo sabe
Su señora y madre
En esta terriblemente larga noche

La luna detrás de los espesos
Nubarrones negros
Mira al valle
Saluda con su luz
A aquellos que van a morir y no temen a la muerte
Cuando suenen los cuernos y marchen a la batalla
Para derramar la sangre del enemigo y la propia

En el resplandor de las antorchas
En la lluvia de fuego

Y los lobos aullarán, y las cornejas graznarán
Los rostros de los guerreros permanecen inmóviles
Y el fuego danza en sus rostros
Y los seres queridos lloran y...

En el resplandor de las antorchas
En la lluvia de fuego

Llegaron jinetes trayendo noticias
Sonaron los cuernos y se levantó el bullicio
Allí el enemigo ya desciende de las colinas
Todos se levantaron como uno solo
Y gritaron al compás de tambores y trompetas:
- Por sangre, por sangre, porque es vida
- Por muerte, a la muerte, porque es la única verdad

En respuesta escucharon
El aullido de los lobos y la risa salvaje
El aire se espesó y hasta el viento se aquietó

En el resplandor de las antorchas y la lluvia de fuego...

Escrita por: