395px

Vegetal

Ols

Roślinna

Wieczna bezgwiezdna noc
Wlewa w usta czerń co dławi
Nie mieści pustyni bieli
Krucha szkatułka czaszki
Sypią się na zewnątrz
Ziarna śniegu coraz cięższe
Coraz trudniej Iść po pas
We własnej klęsce

Z ciemności zawsze patrzą
Oczy drzew
Gdy spod półprzymkniętych powiek
Dojrzą mój niepewny krok
W mroku mignie ciemny kształt
I zanim go mój wzrok dogoni
Już buk wyciąga dłoń
I chwyta, I chroni

Cokolwiek się stanie, będę mieć rośliny

Zieloność znów upomni się o mnie
Wyciągnie po mnie dłonie liści
Z zakamarków miasta
Rzuci mi pod stopy
Ptasie gniazdka z puchu I mchu
I razem z nią podążę dalej
Rosnąc ku latu
Obrazy wizji rozmyją się w łzach
Lecz boski przepych roślin
Zawsze porwie wzrok
Gdy pod naskórkiem świata
Nieprzerwanie brzmi
Prześwięty, święty, święty
Spokój rzeczy wiecznych
- Moja zielona przepełnia

Cokolwiek się stanie, będę mieć rośliny

Kolejny raz zanurzyć się
W trawy które wszystkim brzmią
Ulecieć w wir dźwięczących słońc
W kłosy wplątać wzrok zmęczony
Opiekuńcze ciepło ziemi
Chłonąć z ciał miodowych łąk

Cokolwiek się stanie, będę mieć rośliny

Vegetal

Noche eterna sin estrellas
Vierte en la boca la oscuridad que ahoga
No contiene la blancura del desierto
Frágil caja craneal
Se derraman hacia afuera
Los granos de nieve cada vez más pesados
Cada vez más difícil caminar por el paso
En su propia desgracia

Desde la oscuridad siempre observan
Los ojos de los árboles
Cuando desde entre párpados entreabiertos
Ven mi paso inseguro
En la oscuridad destella una forma oscura
Y antes de que mi vista la alcance
El haya ya extiende la mano
Y agarra, y protege

Pase lo que pase, tendré plantas

El verdor volverá a reclamarme
Extenderá hacia mí sus manos de hojas
Desde los rincones de la ciudad
Arrojará a mis pies
Nidos de pájaros de plumón y musgo
Y junto a ella seguiré adelante
Creciendo hacia el verano
Las imágenes de visiones se difuminan en lágrimas
Pero la divina magnificencia de las plantas
Siempre arrebatará la vista
Cuando bajo la piel del mundo
Resuena ininterrumpidamente
Santo, santo, santo
La paz de las cosas eternas
- Mi verde me llena por completo

Pase lo que pase, tendré plantas

Una vez más sumergirse
En la hierba que resuena para todos
Volar en el remolino de soles resonantes
Enredar la mirada cansada en las espigas
El cálido cuidado de la tierra
Absorber de los cuerpos de las praderas melosas

Pase lo que pase, tendré plantas

Escrita por: