395px

No quiero hacerme el chulo, ¿verdad?

Peja

Robiæ siê nie chce tylko szpanowaæ

Wychodzisz na scenê pragniesz siê zaprezentowaæ
Zaczynasz recytowaæ zajebiœcie freestyle'owaæ
Wtem jakiœ skurwiel nagle krzyczy wypierdalaj
To koleœ WuWuA ten koleœ siê stawia
Warszawka Hip-Hopowa która wszystkich zachwyca
Która wszystkich inspiruje która wszystkich podnieca
Wszystkich tak ale z okolicznych stron
Jednak ¿aden z nas nie potwierdzi ci tego
¯e tam siê coœ dzieje ¿e tam siê coœ rusza
Na wieœæ o tych skurwielach przygnêbiona moja dusza
Wykrzykuj¹ durne has³a jakieœ tam CWKSy
Palanci szpanerzy od zesz³ego roku mierzy
Bardzo wysoko jedna p³ytowa wytwórnia
Trzysta osiemdziesi¹t kapel
Jedna od nastêpnej bardziej durna
Spo³eczne sprawy dzielnicowe rozwi¹zania
Œrednia wieku lat piêtnaœcie tu masz Hip-Hop grania
Który sk³ada rymy przez ca³e d³ugie ¿ycie
¯eby tylko byæ najlepszym by pokazaæ oczywiœcie
Mocn¹ stronê rymowanek o przes³aniach kazania
Srania Warszawy wywy¿szania
Stolicy uwielbiania innych poni¿ania
R¿enia wyœmiewania jebania i skalania
Mania wielkoœci ow³adnê³a wasze dusze
Wasze mózgi przyznaæ dziœ to muszê
Mam tylko nadziejê ze nie wszyscy s¹ tacy
¯e choæ jeden z warszawiaków cz³owiekiem siê oka¿e

Robiæ siê nie chce tylko szpanowaæ tak?

Mleko daleko rzuca rymem otoczony
Dymem rym mym potokiem p³ynie
Nigdy nie zginie teraz znasz ju¿ moje imiê
Prowincja prowincja mówisz o mnie
Jesteœ ze stolicy przypierdalasz siê do mnie
Ogromne s¹ pomiêdzy nami ró¿nice
Ty mieszkasz w Stanach a ja w Afryce
Ulice pe³ne reklamy Coca-Cola Mc Donald's
Te wszystkie sprawy w mojej Afryce
Ma³py wybiegaj¹ na ulice
Ja na nie krzycze wrzeszczê i ryczê
A wy w stolicy jesteœcie wiêksi silniejsi
Tylko dlaczego ja was nie s³yszê
Nie widzê nie czujê nie dotykam nie wiem jak rymujesz
S³ysza³em ¿e próbujesz wy³¹czyæ mikrofony wszystkie
Jednym ma³ym gwizdkiem hy hy hy
Twoja scena milczenia rozpierdala mnie
Nie mam ju¿ nic do powiedzenia

Robiæ siê nie chce tylko szpanowaæ tak?

Scena Hip-Hop to tylko Warszawa
Moja sprawa nasza sprawa
Zajebista jest zabawa
Gramy w bierki czy w kapselki
Czy zbieramy dziœ butelki
Wielki jest nasz styl nasze piosenki
Mêki ciê¿kie we freestyle sk³adamy
Gramy i œpiewamy ludzi wyœmiewamy
Sramy na po³udnie sramy na zachodni¹
Bo WuWuA zgasi ich pochodni¹
Modn¹ stron¹ na nich przystaniemy
Czarne skarpetki czarne tantiemy
Zjemy oni wiedz¹ siê dowiedz¹
My ich zjemy zjemy tantiemy
Wszystkich rozjebiemy
Przy swoich butach czarnych przystaniemy
Rym w naszej d³oni
Nikt nas nie dogoni
Hip-Hop to nasze dziecko nauczymy przewiniemy
Œmiejemy siê ze wszystkich ze wszystkich siê œmiejemy
Ale swoj¹ prostot¹ wszystkich wyjebiemy

Dwadzieœcia kilometrów od mojego domu
Nie przybijam ju¿ ¿adnej pi¹tki nikomu
Jestem st¹d albo st¹d rymujê najlepiej
Resztê robi rz¹d(niech spierdala st¹d)
Biorê swoj¹ dumê nie wiadomo sk¹d
Ubrania gdzie s¹ moje ubrania
Przecie¿ nie ma bez nich grania
Hip-Hopu z doskoku
Min¹³ ju¿ rok od pierwszego roku
Jestem doros³y mam lat czternaœcie
A Hip-Hop s³ucham ju¿ jakieœ szesnaœcie
Jestem dobry kolega mi powiedzia³
Gdy na krzeœle siedzia³ o o tym nie wiedzia³
D³u¿ej nie wysiedzia³
Deska bujanie nieraz przypalanie
Najwiêksz¹ moj¹ pasj¹ jest oczywiœcie rymowanie
Sranie po œcianie Home Boysów kopiowanie
Ca³a Polska to dranie pozaszkolnego czasu umilanie
SpóŸni³em siê na koncert bo nie wysch³y mi spodnie
Street style street style ja chcê wygl¹daæ modnie
Dorodnie fachowo zarazem Hip-Hopowo
Oferujê pust¹ g³ow¹ bardzo m¹dr¹ mow¹
Ulicznie ideeow¹ stolicê honorow¹

Robiæ siê nie chce tylko szpanowaæ tak?

No quiero hacerme el chulo, ¿verdad?

Sales al escenario deseando presentarte
Comienzas a recitar, a improvisar genialmente
De repente algún cabrón grita '¡vete a la mierda!'
Es el chico WuWuA, este chico se planta
La escena de Hip-Hop de Varsovia que deslumbra a todos
Que inspira a todos, que excita a todos
A todos, pero de los alrededores
Sin embargo, ninguno de nosotros te lo confirmará
Que algo está pasando allí, que algo se mueve
La noticia de esos cabrones entristece mi alma
Gritan tonterías como 'CWKSy'
Los fanfarrones miden desde el año pasado
Muy alto, un sello discográfico
Trescientas ochenta bandas
Una más idiota que la siguiente
Asuntos sociales, soluciones de barrio
La edad promedio de quince años, aquí tienes Hip-Hop sonando
Que compone rimas durante toda la vida
Solo para ser el mejor, para mostrar, por supuesto
El lado fuerte de las rimas con mensajes de sermones
Despreciando a Varsovia
Adorando a la capital, humillando a los demás
Resolviendo, burlando, jodiendo y manchando
La manía de la grandeza ha invadido sus almas
Tienen que admitirlo hoy, sus mentes
Tengo la esperanza de que no todos sean así
Que al menos uno de los varsovianos resulte ser humano

¿No quieres hacer otra cosa que presumir, verdad?

Lejos lanza la leche rimando rodeado
Por el humo, mi rima fluye
Nunca desaparecerá, ahora conoces mi nombre
Provincia, provincia, hablas de mí
Eres de la capital y te metes conmigo
Hay enormes diferencias entre nosotros
Tú vives en los Estados Unidos y yo en África
Calles llenas de anuncios de Coca-Cola y Mc Donald's
Todos esos asuntos en mi África
Los monos salen corriendo a las calles
Yo les grito, grito y rugo
Y ustedes en la capital son más grandes y fuertes
Pero ¿por qué no los escucho?
No veo, no siento, no toco, no sé cómo rimas
Escuché que intentas apagar todos los micrófonos
Con un pequeño silbido, jajaja
Tu escena de silencio me está destrozando
Ya no tengo nada más que decir

¿No quieres hacer otra cosa que presumir, verdad?

La escena de Hip-Hop es solo Varsovia
Mi asunto, nuestro asunto
La fiesta es genial
Jugamos a las damas o a las chapas
¿O hoy estamos recolectando botellas?
Nuestro estilo es grande, nuestras canciones
Hombres duros, improvisamos en freestyle
Tocamos y cantamos, nos burlamos de la gente
Cagamos hacia el sur, cagamos hacia el oeste
Porque WuWuA los apagará con una antorcha
Nos detendremos en la moda
Calcetines negros, regalías negras
Ellos comerán, sabrán, se enterarán
Los aplastaremos, aplastaremos las regalías
Destrozaremos a todos
Nos detendremos con nuestros zapatos negros
La rima en nuestra mano
Nadie nos alcanzará
Hip-Hop es nuestro hijo, lo enseñaremos, lo superaremos
Nos reiremos de todos, nos reiremos de todos
Pero con nuestra sencillez, derrotaremos a todos

Veinte kilómetros desde mi casa
Ya no doy palmaditas a nadie
Estoy aquí o aquí, rimando mejor
El resto lo hace el gobierno (que se vaya de aquí)
Tomando mi orgullo, no se sabe de dónde
¿Dónde están mis ropas?
Por supuesto, no se puede jugar sin ellas
Hip-Hop de salto
Ya ha pasado un año desde el primer año
Soy adulto, tengo catorce años
Y escucho Hip-Hop desde hace dieciséis
Soy un buen amigo, me dijo
Cuando estaba sentado en la silla, oh, no sabía de eso
No se quedó mucho tiempo sentado
Tablas, balanceo, a veces quemaduras
Mi mayor pasión es, por supuesto, rimar
Cagando en las paredes, copiando a los chicos de casa
Todo Polonia, bribones, entretenimiento fuera de la escuela
Llegué tarde al concierto porque no se secaron mis pantalones
Estilo callejero, estilo callejero, quiero lucir a la moda
Robusto, profesional y a la vez Hip-Hop
Ofrezco una mente vacía, muy sabia
Con ideas callejeras, honrando la capital

¿No quieres hacer otra cosa que presumir, verdad?

Escrita por: