Satine
Stoję na samej krawędzi ziemi
Otchłani dumnie spoglądam w oczy
Zbieram w sobie tyle odwagi
By jeszcze raz zaryzykować i skoczyć
Głęboka zieleń Twych uroczych oczu
Hipnotyzuje, zachęca i kusi
Chcę w nich bez pamięci utonąć
Pewnie ostatni raz dać się skusić
Chcę pocałować swoje odbicie
W zwierciadle Twojej duszy
Chcę dotykać Twoich włosów
Twym zapachem się odurzyć
Rydwan jak kometa mknie
Skuwa lodem w żyłach krew
Wykuci w płomieniach ziemi
Między piekłem i niebem uwięzieni
Pomiędzy słodkim i gorzkim wspomnieniem
Silnym ramieniem daje ukojenie
W jednej sekundzie łza szczęcia spada
W jednej sekundzie rodzi się obawa
Satine
Estoy en el borde mismo de la tierra
Orgullosamente desafiante, miro a los ojos
Reúno tanta valentía en mí
Para arriesgarme una vez más y saltar
La profundidad verde de tus ojos encantadores
Hipnotiza, seduce y tienta
Quiero ahogarme sin memoria en ellos
Seguramente por última vez me dejaré tentar
Quiero besar mi reflejo
En el espejo de tu alma
Quiero tocar tu cabello
Embriagarme con tu aroma
El carro como un cometa avanza
Congelando la sangre en las venas
Forjados en las llamas de la tierra
Atrapados entre el infierno y el cielo
Entre el dulce y amargo recuerdo
Un fuerte abrazo brinda consuelo
En un segundo cae por la felicidad
En un segundo nace el temor