395px

Amor, No Es Nada

Urszula

Kochanie To Nic

Gazety żółkną liście też
Oczy mądrzejsze mam o cień
Tak zmęczona, że spać bym mogła i sto lat
Gdy deszcz wali o dach
Czytałam, że facetów dwóch
Rzuciło z okna się na bruk
Byli chorzy i szansy nie dawał im już nikt
To strach zabronił im żyć

Z mojej ulicy z moich snów
Połykacz ognia odszedł już
Marznę nocą już nie wystarcza Anioł Stróż
Kiedy lód wchodzi do nóg
Mój neurochirurg marszczy brwi
Histeria ze mnie nie chce wyjść
Panie doktorze, poprawię się i to od dziś
Ale skąd u pana ten tik?

Kochanie to nic to tylko ten świat
Jeżeli ktoś chory, to nie ty ani ja
To awaria fachowcy na pewno w drodze
Zreperują na bank
Kochanie to nic orkiestra niech gra
A statek niech tonie za późno by wiać
Przepraszamy za drobne usterki wizji
Przedstawienie wciąż trwa

Mężczyzna ten ma długi płaszcz
Wczoraj pod oknem występ miał
Niby czemu żałować mam oklasków mu?
Swój wstyd podzielił na pół
Gdy kosmetyczka dziobie twarz
Jej palce pełzną mi do warg
Myślę, czemu by nie spróbować tego raz
Szlaban kto postawi nam?

Kochanie to nic to tylko ten świat
Jeżeli ktoś chory, to nie ty ani ja
To awaria fachowcy na pewno w drodze
Zreperują na bank
Kochanie to nic orkiestra niech gra
A statek niech tonie za późno by wiać
Przepraszamy za drobne usterki wizji
Przedstawienie wciąż trwa

Amor, No Es Nada

Las hojas amarillas de los periódicos también
Mis ojos son más sabios que la sombra
Tan cansada que podría dormir un siglo
Cuando la lluvia golpea el techo
Leí que dos hombres
Se lanzaron por la ventana al pavimento
Estaban enfermos y nadie les daba una oportunidad
El miedo les prohibió vivir

De mi calle, de mis sueños
El tragafuegos ya se ha ido
Siento frío en la noche, ya no basta con el Ángel de la Guarda
Cuando el hielo sube por mis piernas
Mi neurocirujano frunce el ceño
La histeria no quiere salir de mí
Doctor, me mejoraré y desde hoy
Pero, ¿de dónde le viene ese tic?

Amor, no es nada, es solo este mundo
Si alguien está enfermo, no eres tú ni yo
Es una falla, los expertos seguro están en camino
Lo repararán, seguro
Amor, no es nada, que la orquesta toque
Y que el barco se hunda, ya es tarde para huir
Disculpen por los pequeños fallos de visión
La función sigue en pie

Este hombre lleva un abrigo largo
Ayer tuvo un espectáculo bajo la ventana
¿Para qué lamentar los aplausos que le debo?
Dividió su vergüenza a la mitad
Cuando la esteticista le pica la cara
Sus dedos se arrastran hacia mis labios
Pienso, ¿por qué no intentar esto una vez?
¿Quién nos pondrá el alto?

Amor, no es nada, es solo este mundo
Si alguien está enfermo, no eres tú ni yo
Es una falla, los expertos seguro están en camino
Lo repararán, seguro
Amor, no es nada, que la orquesta toque
Y que el barco se hunda, ya es tarde para huir
Disculpen por los pequeños fallos de visión
La función sigue en pie

Escrita por: Marek Dutkiewicz