Traducción generada automáticamente

visualizaciones de letras 226

Bilet w jedna stronę

Juras Wigor feat. Ero

Letra

Nuestra traducción no tiene la misma cantidad de líneas que la letra original, ayúdanos a revisarla para que se muestre correctamente.

Bilet w jedna stronę

[Wigor, Juras]
Sł. Wigor, Juras

Tej historii początek: lata dziewięćdziesiąte.
Bohater opowieści Wojtek na podwórku z dżojntem.
Rozmyśla pod kątem sytuacji najbliższej rodziny.
Jak tu się wyrwać ze społecznej niziny?
Jego Mama jak umie tak go wychowuje. Sama haruje
jako sprzątaczka na dwie zmiany. On siedzi zjadany.
Obserwuje chłopaków z osiedlowej ferajny-
dobre fury, na szyjach grube kajdany błyszczą.
Ta wizja go oślepia siłą wyższą.
Ocknął się po chwili bo na ławce przysnął.
Ocucił go krzyk jego Matuli z okna,
by się pospieszył, bo wystygnie mu obiad!
Na który w jednej chwili pognał, zjadł ale specjalnie
nie podjadł. Nie ma nic na dokładkę. W drzwiach
już żegna Matkę, co podąża na drugą zmianę,
by do pierwszego było, na prąd i ogrzewanie.
Właśnie podjął decyzję co się dalej stanie:
jeszcze tego dnia chce ogarnąć temat handlowanie.
Znajomy diler dał mu już na spróbowanie.
Towar ładnie kopie, to holenderskie konopie.
Zablokowane wyjścia w domowym telefonie.
Zostaje mu się przejść do koleżki po rejonie.
Trzaska drzwiami, zbiega schodami. Na dole
pod kamienicą mija się z małolatami.
Jeden z pośród nich słowo z nim zamienia.
Wojtek zna go z widzenia lecz nie pamięta z imienia.
Młody, dla przypomnienia- Siemasz jestem Tomek
-Pamiętasz niedawno graliśmy razem w nogę?
-Słuchaj chłopaku pograłbym ale nie mogę,
-ważniejsze sprawy mam teraz na głowie. Tak idąc dalej
myślał sobie, o swej niedoszłej karierze sportowej.
-Lepiej o tym zapomnę, wybrałem już inną drogę.
Tuż za rogiem spotyka znajomego mu ryja,
z nim targu dobija - Dzięki chłopie no to "see ya"
-ja odbijam. Tego wieczora chowa w piwnicy towar.
Przed zaśnięciem nerwy dadzą o sobie znać.
Słońce dawno już zaszło idzie na górę spać.

Refren:
Sen- pusty peron, pociąg już nie czeka.
Właśnie ruszył! On do niego wbiega, w środku nie ma żywej
Duszy. Coraz szybciej pędzi, stukot kół uderza
w jego uszy. On bilet w ręku dzierży. Czuje
niepokój, lęk. Ten dźwięk go przeraża. Pędzi
coraz prędzej, na zakręcie z torów wypada.
Z wiaduktu spada i wszystko już skończone.
Teraz wie, że w tym śnie kupił bilet w jedną stronę.

W drugiej części tej opowieści, żeby
ją streścić muszę nakreślić szkic jak
widz, który ogląda biernie film
i nie może zmienić nic...
Przeniesiony w czasie o 1200 dni, Wojtek
dalej tkwi w nielegalnym biznesie, ale
w górę pnie się po szczeblach kariery.
Coraz lepsze interesy coraz grubsze numery.
By zarobić, nie musi gonić już towaru. Ma
pod sobą ludzi paru stojących na chodniku.
Jednym z jego pracowników jest Tomek-
małolat, z którym Wojtek grał kiedyś w nogę.
Teraz to on ogarnia załogę, a Wojtek
mądrze dobiera wspólników. Dusi
w sobie skrupuły, tak jak dusi dłużników.
Zastanawia się tylko, co oznacza ten sen,
który go nawiedza jak zły omen. Moment!
O co chodzi z tym biletem w jedna stronę?
Przecież idzie łatwo i gładko ma fart,
lecz nagle wszystko wali się jak domek z kart.
Szósta rano wpadają drzwi z kopa,
mama nie zdążyła wrzucić wszystkiego do klopa.
Zobacz- chłopak zakuty w kajdany,
gleba, psy i łzy jego Mamy.

Ogłoszenie werdyktu wymierzonej mu kary:
Sąd uznaje oskarżonego winnym zarzucanych mu czynów i skazuje go na karę dwóch lat pozbawienia wolności.

Mija półtora roku- Wojtek wychodzi z puchy.
Wraca do grupy, razem z nimi dzieli łupy.
Zarobek gruby, świetnie idą interesy.
Rozrywki jak dragi i dziwki lekiem na stresy. Złe sny!
Lecz snem nie jest wojna o wpływy. Atak
najlepszą obroną- czas przejść do ofensywy.
Konkurencja ginie, krew płynie strumieniami.
Tak wygląda życie wilka między wilkami.
Widoki- na głęboki ocean ciemności, kości
zostały rzucone w amoku za hajsem pościg.
Pomimo, że pogrążony w mroku, jak wszyscy ludzie
wokół, poznał dziewczynę o niezwykłym uroku.
Jest w szoku, bo poczuł mocne serca uderzenie
i zakochał się w cudownej dziewczynie jak marzenie.
Wreszcie życie ma sens, jest z osobą, która kocha.
Ona lepiej koi stres niż dziwki i koka.
Jest dla niego- jak dla głodnego pokarm.
Jest dla niego- jak woda dla spragnionego.
Jest dla niego- najcenniejsza lecz już nie jedyna,
bo dziewczyna przy nadziei i spodziewa się syna.
Teraz Wojtek zaczyna kombinować, jak tu się wycofać.
Najważniejsze by rodzinę uchować.
W myślach już daje sobie słowo,
że zerwie z przeszłością i zacznie wszystko na nowo.
Wtem zajeżdża pod blok, wchodzi na klatkę schodową.
W dłoni glock, na skroni pot, rozgląda się nerwowo.
Zapala światło, stoi, czeka i nasłuchuje. Dłoń
zaciska na broni. Czy nikt na niego nie czatuje
na pół piętrze? Idzie przez korytarza wnętrze.
Wreszcie jest pod drzwiami, brzęczy kluczami.
Przekracza swój próg- uff, tu nie dopadnie
mnie żaden wróg, znów zmęczenie zwala z nóg.
Jednym ruchem, kitra spluwę pod poduchę
i odpływa w krainę snów.

Refren:

Jeszcze nie na jawie bo pogrążony w pół śnie,
Wojtek słyszy telefon, który rozlega się w tle.
Wtedy budzi się i go odbiera. To wiadomość, która
dech w piersi zapiera, już do niego nie dociera, że
właśnie został ojcem. Na krótką chwilę
Wojtek wstrzymuje oddech...
I już szczęśliwy tata do fury wsiada. Ostra jazda
przez ulice miasta na wariata mknie,
w tle zostawia kusz. Przypomniał sobie o kwiatach,
więc zatrzymuje wóz pod kwiaciarnią tuż.
-Poproszę o największy bukiet róż. I już
z powrotem, szybkim krokiem. Tuż przed samochodem
Wojtek się zatrzymuje. W powietrzu czuje nienawistną woń.
Z za jego pleców ktoś wyciąga broń i celuje.
Pada seria strzałów lecą ołowiane kule.
Przebijają koszule, rozrywają skórę,
ból ścina z nóg, to go paraliżuje.
Krew się rozbryzguje, bezwładnie pada na furę.
Gdy na plecach ląduje, wodzi zamglonym wzrokiem.
Stukot kół uderza w jego uszy to krok za krokiem
zbliża się śmierć z wymierzonym wyrokiem.
Staje nad nim kat, twarz znajoma.
Zdąży jeszcze go rozpoznać zanim skona.
Nie do wiary przecież to Tomek, który zabiera
Wojtka na druga stronę, strzałem w głowę...

Odgłos strzału...

Boleto de ida

Sł. Wigor, Juras

Esta historia comienza en los años noventa.
El héroe de la historia, Wojtek, en el patio trasero con un porro.
Reflexiona sobre la situación de su familia más cercana.
¿Cómo salir de la miseria social?
Su mamá lo cría como puede. Trabaja duro
como limpiadora en dos turnos. Él se sienta consumido.
Observa a los chicos de la pandilla del barrio-
buenos autos, gruesas cadenas brillando en sus cuellos.
Esta visión lo ciega, lo eleva.
Despierta un momento porque se quedó dormido en el banco.
Su madre lo despierta con un grito desde la ventana,
para que se apure, ¡porque la comida se enfriará!
Corre en un instante, come pero no picotea
nada extra. No hay postre. En la puerta
ya lo despide su madre, que se va al segundo turno,
para que haya dinero para la electricidad y la calefacción.
Justo entonces toma la decisión de lo que sucederá a continuación:
ese mismo día quiere abordar el tema del comercio.
Un conocido traficante le da algo para probar.
La mercancía es buena, son cogollos holandeses.
Las salidas de su teléfono doméstico están bloqueadas.
Le queda ir a dar una vuelta por la zona.
Cierra la puerta de un portazo, baja las escaleras. Abajo
bajo el edificio se cruza con unos chicos.
Uno de ellos intercambia palabras con él.
Wojtek lo reconoce pero no recuerda su nombre.
Joven, para recordar- Hola, soy Tomek
-¿Recuerdas que jugamos al fútbol hace poco?
-Escucha, chico, me gustaría jugar pero no puedo,
tengo asuntos más importantes en la cabeza. Mientras caminaba
pensaba en su carrera deportiva fallida.
-Mejor olvídalo, elegí otro camino.
Justo en la esquina se encuentra con un conocido,
hacen un trato - Gracias, chico, nos vemos
-me voy. Esa noche guarda la mercancía en el sótano.
Antes de dormirse, los nervios comienzan a manifestarse.
El sol ya se ha puesto, se dirige a la cama para dormir.

Coro:
Sueño- andén vacío, el tren ya no espera.
¡Acaba de partir! Él corre hacia él, dentro no hay alma viva.
Cada vez más rápido avanza, el ruido de los rieles golpea
sus oídos. Él sostiene el boleto en la mano. Siente
inquietud, miedo. Ese sonido lo aterra. Corre
cada vez más rápido, en la curva sale de las vías.
Caerá desde el viaducto y todo habrá terminado.
Ahora sabe que en este sueño no compró un boleto de ida.

En la segunda parte de esta historia, para
encontrarlo debo dibujar un esbozo como
un espectador que mira pasivamente una película
y no puede cambiar nada...
Trasladado en el tiempo 1200 días, Wojtek
sigue en el negocio ilegal, pero
asciende en la escalera de la carrera.
Negocios cada vez mejores, números cada vez más grandes.
Para ganar dinero, ya no tiene que perseguir la mercancía. Tiene
a algunos tipos parados en la acera bajo su mando.
Uno de sus empleados es Tomek-
el chico con el que Wojtek solía jugar al fútbol.
Ahora él maneja la tripulación, y Wojtek
elige sabiamente a sus socios. Ahoga
sus remordimientos, al igual que ahoga a los deudores.
Solo se pregunta qué significa este sueño
que lo persigue como un mal presagio. ¡Momento!
¿Qué pasa con este boleto de ida?
Todo iba fácil y sin problemas, tenía suerte,
pero de repente todo se derrumba como un castillo de naipes.
A las seis de la mañana, las puertas se abren de golpe,
la mamá no tuvo tiempo de tirar todo al inodoro.
Mira- el chico esposado,
el suelo, perros y lágrimas de su mamá.
Anuncio del veredicto de la sentencia impuesta:
El tribunal declara al acusado culpable de los cargos imputados y lo condena a dos años de prisión.

Un año y medio después- Wojtek sale de la cárcel.
Regresa al grupo, comparte con ellos los beneficios.
Ganancias abundantes, los negocios van bien.
Entretenimientos como drogas y prostitutas como alivio al estrés. ¡Malos sueños!
Pero el sueño no es una guerra por el poder. El ataque
es la mejor defensa- es hora de pasar a la ofensiva.
La competencia desaparece, la sangre fluye a raudales.
Así es la vida de un lobo entre lobos.
Vistas- hacia el profundo océano de oscuridad, huesos
lanzados en un frenesí por dinero fácil.
A pesar de estar sumido en la oscuridad, como todos los demás
a su alrededor, conoce a una chica de encanto extraordinario.
Está sorprendido, porque siente el fuerte latido de su corazón
y se enamora de la maravillosa chica como un sueño.
Finalmente, la vida tiene sentido, está con alguien que ama.
Ella calma mejor el estrés que las prostitutas y la cocaína.
Es para él- como comida para el hambriento.
Es para él- como agua para el sediento.
Es para él- la más valiosa pero no la única,
pues la chica está embarazada y espera un hijo.
Ahora Wojtek comienza a idear cómo retirarse.
Lo más importante es proteger a su familia.
En sus pensamientos se promete
que romperá con el pasado y comenzará de nuevo.
De repente llega al bloque, sube las escaleras.
Con una pistola en la mano, sudor en la sien, nervioso.
Enciende la luz, se detiene, espera y escucha. Aprieta
el arma. ¿Nadie lo está acechando?
En el quinto piso? Avanza por el pasillo.
Finalmente está frente a la puerta, suena con las llaves.
Cruza su umbral- uf, aquí ningún enemigo me atrapará,
el cansancio vuelve a abatirlo.
Con un movimiento, escupe el chicle bajo la almohada
y se sumerge en el país de los sueños.

Coro:
Aún no despierto porque está sumido en un profundo sueño,
Wojtek escucha el teléfono sonando de fondo.
Entonces despierta y contesta. Es un mensaje que
le corta la respiración, aún no se da cuenta de que
acaba de convertirse en padre. Por un breve momento
Wojtek contuvo la respiración...
Y ahora, feliz como padre, se sube al auto. Conducción agresiva
por las calles de la ciudad, corre como un loco,
deja atrás la tentación. Recuerda las flores,
entonces estaciona frente a la floristería.
-Por favor, el ramo de rosas más grande. Y ahora
de regreso, rápido. Aquí, frente al auto,
Wojtek siente un odio en el aire.
Detrás de él, alguien saca un cuchillo y apunta.
Una ráfaga de disparos, balas de plomo vuelan.
Atraviesan la camisa, desgarran la piel,
el dolor lo paraliza.
La sangre salpica, cae sin sentido sobre el auto.
Cuando cae sobre su espalda, mira con la mirada nublada.
El ruido de los rieles golpea en sus oídos, paso a paso
la muerte se acerca con un veredicto dictado.
Se para sobre él el verdugo, una cara familiar.
Logra reconocerlo antes de morir.
Increíble, es Tomek, quien lleva
a Wojtek al otro lado, con un disparo en la cabeza...
El sonido del disparo...


Comentarios

Envía preguntas, explicaciones y curiosidades sobre la letra

0 / 500

Forma parte  de esta comunidad 

Haz preguntas sobre idiomas, interactúa con más fans de Juras Wigor feat. Ero y explora más allá de las letras.

Conoce a Letras Academy

¿Enviar a la central de preguntas?

Tus preguntas podrán ser contestadas por profesores y alumnos de la plataforma.

Comprende mejor con esta clase:

0 / 500

Opciones de selección